Dobrze jest znać swoją społeczną rolę, swoje miejsce w społecznej gradacji. Wtedy wszystko jest prostsze, dostosowujesz się tylko do gotowych schematów. Dobrze jest być katolikiem, skinheadem, punkiem, bankowcem, sklepikarzem, księdzem. Sprawa komplikuje się gdy próbujesz być sobą. Osobiście doświadczam, że zawieszenie pomiędzy mainstreamem, a undergroundem utrudnia życie i spokojne cieszenie się nim. Uczucie że nie należy się do żadnego z nich staje się z biegiem czasu schizofreniczne, budzi poczucie alienacji.
Dobrze jest wtedy gdy… inaczej jest poza dobrem i złem, gdy to czy jest dobrze nie jest istotne.